Humor strażacki

***

Kowalski spotyka na ulicy kolegę w strażackim mundurze: - Skąd masz ten mundur? - To prezent od żony. Gdy wczoraj wróciłem wcześniej z pracy, już leżał na krześle obok łóżka!

***

Policjant zatrzymuje wóz strażacki. Kierowca protestuje: - Ależ panie władzo, przecież jedziemy do palącego się domu! - Jak mówię, że za szybko, to za szybko !Palący się dom już minęliście!

***

Ojciec do żeniącego się syna : - Funkcja małżonka to funkcja strażaka. Będziesz musiał drogi synu , gasić niektóre pomysły swojej żony.

***

Żona czyni mężowi wymówki . -Nigdy ze mną nie wychodzisz. Wkrótce będą o nas mówić jak o Kowalskich? -A co mówią o Kowalskich?- Że jedyny raz wyszli razem, kiedy im się mieszkanie paliło.

***

W remizie dzwoni telefon. - Halo, straż pożarna? Moja żona próbowała dziś, jak się piecze mięso w naszej nowej kuchence i... - Dziękujemy, ale już jesteśmy po obiedzie!

***

Żona do męża strażaka wracającego nad ranem do domu : - Znowu wracasz o trzeciej! - Cóż, służba nie drużba. Sama wiesz... - Tak, wiem, to już 27 pożar w tym miesiącu!

***

Zapalił się szyb naftowy i firma wiertnicza wezwała specjalistów, aby zgasili ogień. Ale żar był tak wielki, że strażacy nie mogli przybliżyć się na odległość mniejszą niż tysiąc stóp. Zrozpaczony zarząd wezwał lokalny ochotniczy oddział straży pożarnej, by pomógł, jak tylko się da. Pół godziny później zniszczony wóz straży pożarnej stoczył się z drogi i zahamował gwałtownie pięćdziesiąt stóp od płomieni. Mężczyźni wyskoczyli z wozu, opryskali się wodą i zabrali się do gaszenia. Wdzięczny zarząd zorganizował kilka dni później uroczystość, na której chwalono odwagę miejscowych strażaków, wynoszono pod niebiosa ich służbową postawę, a szefowi straży ogniowej wręczono czek opiewający na ogromną sumę. Spytany przez reporterów, co zamierza zrobić z pieniędzmi, odparł: „No cóż, pierwsze co, to zawiozę nasz samochód do garażu i każę naprawić te przeklęte hamulce.

***

Rozmawiają dwie przyjaciółki: - Odkąd mój mąż zakochał się w syrenie, codziennie mnie bije. - Pewno chce, abyś zeszła z drogi, po której chciałby pobiec do niej.

- Raczej odwrotnie. Zawsze po biciu rozkazuje: A teraz trochę powyj.

***

Do sypialni wpada Kowalski i woła do leżącej w łóżku żony: - Ubieraj się szybko! Pożar! Z szafy słychać przerażony męski głos: - Meble! Ratujcie meble!

***

Podczas walnego zebrania OSP trwają wybory zarządu. Po pytaniu przewodniczącego obrad: kto jest za? -kandydat na naczelnika uniósł obie ręce do góry. -Widząc szeroką akceptację - strwierdził przewodniczący - jedna ręka w górze w zupełności, druhu, wystarczy. -Nie, nie - odparł kandydat na naczelnika. -Po przemyśleniu odpowiedzialności ja się po prostu poddaję.

***

Dyżurujący przy telefonie strażak odbiera zgłoszenie o pożarze i odpowiada do słuchawki: - Niestety wszystkie wozy wyjechały na akcje gaszenia, nie moge nic poradzić. Gdy odłożył słuchawkę, siedzący obok niego kolega mówi: - Zwariowałeś?! Przecież wszystkie wozy są w bazie! - Tak wiem, ale to pali się dom mojej teściowej.

***

Do OSP zgłasza sie kandydat na strażaka. - Pracowałeś już kiedyś w straży? - Nie.

- Odbyłeś jakieś szkolenie? - Nie. - Więc jakie masz kwalifikacje? - Jestem różdżkarzem, umiem szukać wody.

***

Z płonącego budynku strażak wynosi na ramionach piękną, nagą dziewczynę. - Dziękuję panu, to był prawdziwy wyczyn! -Rzeczywiście, nieżle musiałem się namęczyć, żeby nie dopuścić do pani żadnego z mioch kolegów.

***

Nie będę zapalał latarenki - pomyślał robaczek świętojański - aby krasnal nie ukarał mnieza łamanie przepisów przeciwpożarowych w lesie. - Nawet robaczek świętojański nie świeci - szepnął do siebie krasnal - i jak tu w taką ciemnicę złapać kogoś na łamaniu przepisów przeciwpożarowych.

***

W biurze wybuchł pożar. Dyrektor biega w popłochu po swoim gabinecie, szukając czegoś

w regałach i w szufladzie. - Czego pan szuka? - Pyta sekretarka. -Gdzieś tu wsadziłem broszurkę z przepisami przeciwpożarowymi..

***

Do drzwi w pokoju hotelowego energicznie dobija się portier. Po chwili zza drzwi słychać rozespany głos: - Kto tam? - Proszę natychmiast otworzyć, hotel się pali!!! - Pomylił pan pokoje - słychać za drzwi - ja jestem ślusarzem, a nie strażakiem!

***

-Co robi strażak, gdy chce mu się pić? -Nalewa sobie szklankę wody i GASI pragnienie.

***

Fąfarę wyrzucono z wojska za pijaństwo i po jakimś czasie został strażakiem.

W krótkim czasie awansował i został dowódca drużyny strażackiej. Któregoś razu wóz strażacki dowodzony przez Fąfarę wezwano do gaszenia pożaru. Strażacy przybyli szybko na miejsce i zaczynają rozwijać waż strażacki. Jak zwykle podpity Fąfara wydaje rozkaz: -Przerwać ogień!!!

***

Fąfarowa przygotowująca w kuchni potrawy wigilijne,słyszy wołanie Jasia: -Mamo, choinka się pali! -Tyle razy mówiłam: nie mówi się "pali", tylko "świeci". Po chwili: -Mamo, firanki się świecą!!!

***

- Kim chcielibyście zostać? zapytała nauczycielka swoich wychowanków - ósmioklasistów przed zakończeniem roku szkolnego. - Strażakiem! wykrzyknął wiecznie spóźniający się na lekcje Jaś. -Jasiu, ty do szkoły nigdy nie mogłeś zdążyć, a chciałbyś zdążyć do pożaru? - No właśnie, mam nadzieję, że syrena będzie trochę głośniejsza od budzika.

***

W straży pożarnej dzwoni telefon. - Dzień dobry, czy to ZUS? - ZUS spłonął. Po pięciu minutach znowu dzwoni telefon. - Dzień dobry, czy to ZUS? - ZUS spłonął. >Po następnych pięciu minutach znowu dzwoni telefon. - Dzień dobry, czy to ZUS? - Ile razy mam panu powtarzać, że ZUS spłonął! - odpowiada wściekły strażak. - Ale jak przyjemnie tego posłuchać!

***